Kartki rumskie - 2
Andrzej Sadłowski  
fot1
Pan Mieczysław osobiście dogląda wypieku
 
fot2
Pani Wanda Wente przed domem piekarza
 
fot3
Piekarnia, widok od strony podwórza

Piekarnia przy ulicy Morskiej istniała prawie 90 lat, chociaż początkowo znajdowało się tam gospodarstwo rolne, zarządzane przez rodzinę Rediesów. Dopiero pod koniec lat dwudziestych XX wieku część budynków gospodarczych przebudowano na cele przyszłej piekarni. W krótkim czasie na jej zapleczu, w ogrodzie od strony Zagórskiej Strugi wykopano kanał długości ok. 73 m i niewielkiej szerokości.
 

Elektryczna turbina

   Kanał doprowadzał wodę do koła wodnego o średnicy 2 m. Woda przepływająca przez koło drewniane zamontowane w betonowym fundamencie przylegającym do niewielkiego budynku wprowadzała w ruch turbinę elektryczną. W owych czasach była to rzadkość, ponieważ takie urządzenia montowano w młynach wodnych. Istotne jest, że turbina zaspokajała podstawowe zapotrzebowanie na prąd nie tylko w gospodarstwie i piekarni, ale również w sąsiadującym budynku czynszowym.
 

Wojenne losy

   W roku 1937 rodzina Rediesów wyjechała do Niemiec, sprzedając piekarnię wraz z obejściem Alojzemu i Wandzie Wente z d. Baranowskiej. W piekarni zatrudniano dwóch pracowników, a jeden z nich rozwoził pieczywo do sklepów na terenie dzisiejszej Rumi. Wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich były właściciel ponownie przejął piekarnię, a pod koniec wojny zlikwidował turbinę elektryczną.
   Alojzy Wente został powołany do wojska polskiego. W kampanii wrześniowej dostał się do niewoli, skąd nigdy nie powrócił. Zginął w roku 1944 na terenie Francji. Czas okupacji Wanda Wente spędziła u rodziców na wsi. Po wojnie powróciła do Rumi, by przejąć swoją własność. W kilka lat po śmierci męża wyszła za mąż za Pawła Miotke z którym miała czworo dzieci.
 

Odzyskana własność

   Władze komunistycznej Polski nie były łaskawe dla prywatnej przedsiębiorczości, w związku z czym w roku 1950 roku piekarnię przejęła PSS „Społem”. W kilka lat później potężna wichura przewraca nie remontowany sfatygowany komin piekarni, rozebrano również budynek gospodarczy łączący piekarnię z domem piekarza. „Społem” zaadaptowała pozostałe pomieszczenia na cukiernię, funkcjonującą do 1991 roku. Zmiany polityczne w kraju spowodowały, że pani Wanda po raz trzeci odzyskała piekarnię, prowadzeniem której zajęli synowie, Stanisław i Mieczysław.
 

W starym piecu

   Ten ostatni zarządzał firmą samodzielnie od 1995 roku, wypiekając chleb wspaniałe bułeczki w zabytkowym piecu piekarniczym, według starej sprawdzonej receptury.
   Od września 2002 roku piekarnię dzierżawi Marek Trella, który kiedyś był uczniem w tej placówce. Adaptuje ją do wypieku ciastek. Jak mówi, w tych starych piecach ciastka udają się znakomicie. Kilka lat później piekarnia zakończyła działalność.

(aes)

 
 
     
     
 
   
inne publikacje autora:
 
  •  
  •  
   
   
Stronę odwiedzono 1.263.388 razy od 27.04.2008. webmaster